Miewam sny. Na ogół przychodzą znikąd... Ale ten, który chcę opisać - wiem skąd się wziął.

Przeczytałam wywiad z Michałem Łachem przeprowadzony przez Beatę Stanek. 13.01.2012r. w Klubie Myśli Twórczej Lamus została otwarta indywidualna wystawa tego artysty. Przytoczę tu spory fragment jego wypowiedzi.

" A co z formatem pracy?
Nie mam ograniczeń, ale zdecydowanie lepiej się czuję malując duże powierzchnie. Dlatego często rezygnuję z płótna i przenoszę swój obraz na ścianę. Ulica jest dla mnie prawdziwą wylęgarnią pomysłów, galerią pełną prac niepokornych i niespokojnych artystów, którzy tworzą anonimowo i bez zezwoleń. Tam nie ma ograniczeń ideologicznych ani estetycznych, a dobry obraz jest często traktowany jako akt wandalizmu. Od lat tworzę graffiti, które jako surowa, nielegalna sztuka zawsze mnie inspirowało i napędzało twórczo.

Jak oceniasz gorzowskie środowisko artystyczne?
Gorzów jest martwy i smutny. Dużo tu bezinteresownej zawiści, szarości i pustki - totalna stagnacja i brak wizji na rozwój. Miasto nie posiada profesjonalnych galerii, nie promuje się tu sztuki współczesnej, panuje więc całkowita nieświadomość zmian, jakie zachodzą w świecie sztuki. Jest bardzo niewiele miejsc do ekspozycji. Gorzów nie posiada alternatywnego centrum kultury, które jest inspiracją do działań dla młodych niezależnych twórców. Nie ma gdzie się spotkać. Poza tym - jest jeszcze kilka rzeczy, które mnie martwią. Takie ogólne narzekanie na wszystko. Szkoda, bo nasze niepozorne miasteczko posiada duży potencjał, który tkwi w młodych ludziach. Niestety, w Gorzowie promuje się, prezentuje wciąż tych samych podstarzałych twórców."

Trochę zirytowana, myślałam sobie wieczorem, o wypowiedzi tego młodego człowieka...
I oto sen, który z tych rozmyślań się wykluł:

Rozpoczyna się wernisaż młodego artysty. Przyszło sporo gości. Nawet zjawiła się lokalna telewizja. Głos zabiera komisarz wystawy.
Kilka osób stoi z tyłu. Dwie z nich, Farbowana Blondyna z trzycentymetrowymi siwymi odrostami i Pan z Błyskiem w oku podchodzą do jednego z obrazów. W tym samym czasie Agentka Atka i Piękna Kobieta 50+ przepychają się do przodu. Mają za zadanie odwrócić uwagę od wcześniej przedstawionej pary.
Blondyna wyjmuje paletę z farbami i zaczyna malować zielonkawe bohomazy na wiszącym obrazie. Zaś Pan też maluje, ale używa ciepłych odcieni brązu.
Uwaga wszystkich skupiona jest na młodym artyście – tylko dziennikarz, jak to dziennikarze, ma oczy dookoła głowy, i każe kamerzyście kręcić podejrzaną parę przy obrazie.
Piękna z Agentką dzielnie się spisują zadając bardzo inteligentne pytania.
Pan kończy w tym czasie malować jelenia, a Blondyna walczy z rykowiskiem. Zwierzę prezentuje się okazale, od razu widać, że Pan nieźle sobie radzi z pędzlem! Jeszcze tylko nie namalował rogaczowi oczu.
Młody artysta zakończył właśnie przydługawą odpowiedź na pytanie Pięknej. Zaległo milczenie. I w tej głuche, jak dno studni ciszy, rozległ się stukot wysokich obcasów o posadzkę.
To biegła Osóbka z Burzą kręconych włosów. Wszyscy obecni na wystawie podążyli z podziwem za nią wzrokiem. Ona zaś zatrzymała się obok Blondyny i wyjęła z torebki puszkę z farbą w aerozolu i pełnym gracji, posuwistym ruchem zaczęła psikać po szablonie, przyciskanym do ściany przez Łysego Jegomościa, który nie wiadomo skąd się wziął.
Jegomość odsunął szablon i ukazał światu napis:

ZakazParkowania

Zaległa ogólna konsternacja przerwana spokojnym głosem Kobiety z Talią Osy:

- Mieli Państwo zaszczyt uczestniczyć w pierwszym z serii offowych performance-ów, w pełni niezależnych i oczywiście zakazanych.
Dzisiejsze przedstawienie nosi tytuł: ” Zakrywanie sztuki”.
Dzieło, pomimo, że zakryte Jeleniem Na Rykowisku wcale nie znikło, cały czas tam jest. Można je podejrzeć przez puste oczodoły Jelenia.

Zapadła cisza jak makiem zasiał. Po chwili rozległy się nieśmiałe oklaski i histeryczny krzyk :

-Wandale!!!!!!


I tu się obudziłam.
Ciąg dalszy może nastąpi ...