Jak wiecie, w lutym w gorzowskim MOSie gościł Robert Kuśmirowski. Nazywają go „geniuszem atrapy”, „genialnym imitatorem”, „fałszerzem i manipulatorem rzeczywistości” ...  i rzeczywiście, "fałszerstwa, których się dopuścil" na wszystkich zrobiły wrażenie - pokazał je na spotkaniu z gośćmi po wernisażu wystawy pt. Muzeum Sztuki Zdeponowanej (MSZ).

MSZ - projekt Kuśmirowskiego - który pierwszą odsłonę miał w Neapolu w 2010 roku - jest o tyle zaskakujący, że gromadzi dzieła artystów w formie zutylizowanej. Jest to objazdowe muzeum z depozytami komisyjnie zniszczonych dzieł. Dzieła są palone, tłuczone, cięte tak, aby zmieściły się do pudełka, do którego dołączona jest teczka z protokołem komisyjnego zniszczenia i z dokumentacją odzwierciedlającą ich stan przed zdeponowaniem. Zostawia się jedynie jeden mały, najmniej istotny fragment pracy, np. wycinek z obrazu o wym. 10x10 cm. Warunkiem zdeponowania prac jest ich co najmniej jednokrotne, publiczne wystawienie.

Zdecydowałem się na zdeponowanie moich prac po tym, jak przypomniałem sobie słowa Zbyszka Siwka namawiającego do zniszczenia swojego najlepszego obrazu. Rozstawanie się ze swoimi pracami jest trudne i myślę, że nie tylko dla mnie. Pomyślałem, że pojawienie się u nas MSZ-tu to wspaniały moment, aby się tego nauczyć. Postanowiłem się rozstać z obrazem (Farma Mondriana) i z rzeźbą ceramiczną (Wywinięty).

Co z tego wyszło możecie zobaczyć na fotorelacji --->  O tym jak się zdeponowałem w Muzeum Sztuki Zdeponowanej 

 

Komentarze 

 
0 #2 Eko 2013-04-09 09:35
Gratuluje
Cytować
 
 
0 #1 atka 2013-04-08 08:05
Brawo Marek, że zdecydowałeś się tego doświadczyć czynnie uczestnicząc w akcie niszczenia.Co prawda nie totalnego, bo fragmenty pozostały. Jest zapis aktu na papierze i fotograficzny potomnym ku pamięci.
Cytować