Kierowana ogromną ciekawością poszłam na wystawę autorstwa Zbigniewa Siwka „antypotrzeba”, Mistrza, który od tylu lat prowadzi nas po ścieżkach związanych ze sztuką. Artysta odkrył własne zainteresowania i część samego „siebie”.

Od wernisażu minęło już kilka dni, a wrażenia i myśli wciąż są we mnie intensywne.

Pierwszym wrażeniem, jakie zapamiętałam były to pstre, jaskrawe kolory, które przyciągnęły mój wzrok. Kształty, znaki, teksty i linie atakowały z każdej przestrzeni. Po chwili zorientowałam się, że tak, jak wiele innych osób próbuję się w nie wczytać i je zrozumieć.

 O co w nich chodzi? Jaka jest w nich logika? Jakiś ukryty sens?  A może powinnam powiązać zamazane i rozrzucone teksty w jakąś logiczną całość? Bo przecież naturalną rzeczą jest, że widząc tekst, znak, zaczynamy poszukiwać w nim związków, treści, informacji... Widząc schemat analizujemy ścieżkę, poszukujemy początku i końca, podpowiedzi, odpowiedzi, celu.

 Po chwili powiedziałam sobie STOP! Po co to robisz? Po co ta analiza i poszukiwanie sensu? Odrzuć to, tekst nie jest ważny!

 Zablokowałam się i poczułam ulgę, że nie muszę bombardować mojego umysłu czymś, co nie jest mi potrzebne. Dokonałam wyboru.

W ten właśnie sposób odczytałam i odebrałam  „antypotrzebę”. „antypotrzeba”  skłania do dokonania wyboru, zatrzymania się, zablokowania swojego umysłu na zbędną informację, reklamę, cały ten pstry świat, który atakuje nas w każdej sekundzie życia. Cywilizacja, kultura, w której żyjemy wytwarza i przetwarza miliardy bajtów informacji. Ten ogrom bodźców steruje naszymi myślami, poglądami, potrzebami i wyborami.  Ja, świadek zmiany jakościowej, która dokonała się w tej przestrzeni uważam, że zaczęła ona żyć własnym życiem: samodzielna kreacja, przetwarzanie i rozprzestrzenianie się, czysto bez odpowiedzi na pytanie podstawowe – PO CO?  Żyjemy w labiryncie informacji, w którym zaczynamy się gubić, nie znajdujemy ani celu, ani sensu.

Zmuszani jesteśmy jedynie do jej chłonięcia.

Spójrzmy, jak wiele z tego, co rejestrujemy każdego dnia, jest błahe, nieważne, krótkotrwałe, w dalszej perspektywie kompletnie niepotrzebne dla nas i jakości naszego życia.

Ale to niesie także za sobą inną myśl, mianowicie jak trudno jest odseparować się od tej całej „n i e p o t r z e b n e j n a m i n f o r m a c j i” , jak trudno jest dokonywać wyboru pomiędzy wartością a śmieciem. Trudne zadanie.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ja, mój kawałek świata, cały kosmos zbudowany jest z informacji, dlatego też jej nie odrzucam, ale kategorycznie mówię STOP dla „chaosu i zgiełku”.

Naturalnie to nie jest takie proste, bo zawsze możemy się obawiać, że coś istotnego, ważnego nas ominie, ale czy na pewno?  Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie.

P.S. Motywem przewodnim powstania tej wystawy nie musiało być to, o czym napisałam.  Ale nauczyłam się w „Grodzkim”, że mam prawo do własnej interpretacji i własnego zdania. Każdy z nas jest inny i każdy inaczej postrzega rzeczywistość, a tym samym inaczej odbiera SZTUKĘ.

 

Komentarze 

 
0 #3 Ibe 2012-05-22 20:23
Pod tym adresem można znależć film z wystawy:

www.tvgorzow.pl/mag_kult/2012/051701mk.html
Cytować
 
 
0 #2 Halszka 2012-05-19 19:50
Eliza,super napisalas,otwor zylas mi oczy na odbior i interpretacje tej wystawy,dzieki.
Cytować
 
 
0 #1 marecki 2012-05-17 12:26
Wreszcie, w końcu doczekalem się pierwszej opinii! Na szczęście zdążylem wczoraj zobaczyć wystawę. Bardzo mi się podoba interpretacja Eko. A może zostaliśmy wyprowadzeni w pole? :cry: Co inni o tym sądzą?
Cytować